1. Marka, której używa kilka innych firm
Firma komunikowała się pod wymyśloną nazwą handlową. Brzmi dobrze i łatwo ją zapamiętać, tylko że w polskiej branży remontowej używa jej co najmniej pięć innych podmiotów, w tym firma z Krakowa z domeną zbudowaną wokół tego samego słowa. Klient, który zapamiętał samą nazwę i wpisał ją w Google, trafiał na kogoś innego. Dla wyszukiwarki taka nazwa nie mówi nic: ani kto to jest, ani co robi, ani gdzie pracuje. W rejestrze firma nazywa się zupełnie inaczej, więc nazwa handlowa nie wiązała się z niczym, co Google mógł potwierdzić w innym źródle.
Dlatego nowa domena to nazwisko plus usługa: jamrozremonty.pl. Zgadza się z nazwą z rejestru, jest w Polsce unikalna i sama z siebie mówi, czego dotyczy. Nazwa handlowa została na stronie jako dodatek, nie jako główny szyld.
2. Inne dane firmy w każdym miejscu w sieci
Przeszukanie sieci dało obraz firmy rozjechanej na trzy wersje. W Google firma była łańcucka, z adresem pod Łańcutem. W katalogach branżowych, między innymi w Oferteo, pkt.pl i Panoramie Firm, figurowała jako rzeszowska, pod adresem, którego nie używa. Do tego wariant nazwy z rejestru różnił się interpunkcją od wariantu z wizytówki.
To nie jest kosmetyka. Wyszukiwarka składa obraz firmy z tego, co znajdzie w wielu miejscach naraz, i porównuje trzy rzeczy: nazwę, adres i telefon. Kiedy każde źródło podaje inny zestaw, żaden nie dostaje pełnego zaufania. Ustaliliśmy jedną wersję, zgodną z rejestrem, i wymusiliśmy ją na całej stronie: identyczne dane w trzynastu plikach i w danych strukturalnych na każdej podstronie, zero wariantów. Sprzątanie w katalogach zewnętrznych klient wziął na siebie.
3. Strona, do której firma nie miała dostępu
Stara strona była jedną podstroną bez sitemapy, bez pliku robots, bez danych strukturalnych, bez opisu dla wyszukiwarki, bez wersji szyfrowanej i bez ani jednej podstrony usługowej. Galeria wgrana bez kompresji ważyła około 31 MB, a największy element strony ładował się na telefonie 6,4 sekundy. PageSpeed dawał jej 61 punktów na mobile.
Nie dało się jej poprawić, bo firma nie miała dostępu ani do niej, ani do hostingu. Stąd decyzja o budowie od zera na nowej domenie zamiast ratowania starej.