Strony www, technicznie

Audyt strony w 15 minut: sprawdź, czy nie odstraszasz klientów

·10 min czytania
Spis treści 20 sekcji
  1. Co to jest audyt strony i po co go robić
  2. Jak zrobić audyt strony w 15 minut: plan krok po kroku
  3. Minuta 1 do 5: szybkość i Core Web Vitals w PageSpeed Insights
  4. Minuta 5 do 8: Lighthouse w przeglądarce
  5. Minuta 8 do 12: test na prawdziwym telefonie
  6. Minuta 12 do 15: co widzi Google w Search Console
  7. Jak czytać wyniki, żeby nie wpaść w panikę
  8. Dodatkowe narzędzia, gdy chcesz zejść głębiej
  9. Gdzie kończy się automat, a zaczyna człowiek
  10. Najczęstsze problemy, które wychodzą w audycie
  11. Czego darmowy audyt strony nie powie
  12. Często zadawane pytania
  13. Jak samodzielnie zrobić audyt strony za darmo?
  14. Które darmowe narzędzie do audytu strony jest najlepsze na start?
  15. Czy darmowy audyt strony pokazuje to samo co płatny?
  16. Ile czasu zajmuje podstawowy audyt strony?
  17. Czy do audytu strony potrzebuję wiedzy technicznej?
  18. Jak sprawdzić, czy strona dobrze działa na telefonie?
  19. Czego darmowy audyt strony nie sprawdzi?
  20. Zacznij od jednego pomiaru
Wszystkie wpisy 132 wpisów
Strony www, technicznie 21
Spacery 360° 25
Własne systemy zamiast SaaS 24
Strony dla branż 20
AI i trendy 2026 17
Widoczność lokalna (SEO + GBP) 14
Marketing i sprzedaż 11

W skrócie: Podstawowy audyt strony da się zrobić samodzielnie w około 15 minut, korzystając z darmowych narzędzi. Zaczynasz od szybkości i Core Web Vitals w Google PageSpeed Insights, sprawdzasz wygląd na telefonie, a przez Google Search Console patrzysz, co widzi Google.

  • Baza: PageSpeed Insights i Lighthouse mierzą szybkość, Search Console pokazuje indeksację, test mobilny sprawdza telefon
  • Granica: narzędzia dają liczby (na przykład ładowanie 3,2 s, 47 błędów), ale nie mówią, co z tym zrobić w Twojej branży
  • Uczciwie: część narzędzi wymaga maila lub logowania, część nie, poniżej zaznaczam to przy każdym

Znasz to uczucie, kiedy coś ze stroną jest nie tak, ale nie umiesz wskazać co. Wejścia są, telefon milczy. Strona wygląda w miarę, przynajmniej na Twoim komputerze. A jednak zapytania nie przychodzą i gdzieś z tyłu głowy siedzi myśl, że klienci wchodzą i uciekają.

Zwykle uciekają, zanim cokolwiek przeczytają. Gość otwiera stronę na telefonie w tramwaju, czeka trzy sekundy, potem sześć, ekran wciąż biały albo wszystko podskakuje przy ładowaniu. Wraca do wyników Google i klika w następną firmę. Nie wysłał zapytania nie dlatego, że mu się nie spodobała Twoja oferta. On jej nie zobaczył.

Dobra wiadomość jest taka, że większość tych problemów da się wykryć samemu, za darmo, w kilkanaście minut. Nie potrzebujesz do tego agencji ani drogiego oprogramowania. Poniżej pokazuję, jakich narzędzi użyć, co dokładnie każde z nich sprawdza i gdzie kończy się to, co policzy automat.

Co to jest audyt strony i po co go robić

Audyt strony to uporządkowane sprawdzenie, czy strona robi to, do czego została stworzona: ładuje się szybko, działa na telefonie, jest widoczna w Google i prowadzi gościa do kontaktu. Nie chodzi o ocenę, czy jest ładna. Chodzi o to, czy nie traci klientów po drodze.

Warto rozdzielić to na trzy warstwy, bo mieszanie ich to najczęstszy błąd:

  1. Techniczna. Szybkość ładowania, stabilność podczas wczytywania, poprawność na telefonie, certyfikat bezpieczeństwa. Tę warstwę narzędzia mierzą najlepiej, bo wszystko da się policzyć.
  2. SEO. Czy Google rozumie, o czym jest strona: tytuły, opisy, nagłówki, dane strukturalne, mapa strony. Też w dużej części mierzalne.
  3. Treść i oferta. Czy gość w pięć sekund rozumie, co oferujesz, komu i dlaczego ma wybrać Ciebie. Tego żaden automat nie oceni, wracam do tego na końcu.

Darmowe narzędzia obsłużą pierwsze dwie warstwy naprawdę dobrze, więc od nich zacznę.

Jak zrobić audyt strony w 15 minut: plan krok po kroku

Nie musisz sprawdzać wszystkiego naraz. Poniższa kolejność jest ułożona tak, żeby najpierw wyłapać rzeczy, które najbardziej odstraszają klientów, a dopiero potem schodzić w detale. Otwórz stronę i licz czas.

Minuta 1 do 5: szybkość i Core Web Vitals w PageSpeed Insights

Google PageSpeed Insights to dobry start. Wpisujesz adres strony, klikasz analizę i po chwili dostajesz wynik od 0 do 100, osobno dla telefonu i osobno dla komputera. Poniżej wyniku widzisz Core Web Vitals, czyli trzy wskaźniki, którymi Google ocenia realne wrażenia użytkownika: jak szybko pojawia się największy element (LCP), jak bardzo strona podskakuje przy ładowaniu (CLS) i jak szybko reaguje na kliknięcia.

Mierzy szybkość ładowania, Core Web Vitals i podaje konkretne przyczyny spowolnienia, na przykład za ciężkie obrazy albo blokujące skrypty. Nie wymaga niczego: żadnego logowania, konta ani instalacji. Ma jedno ograniczenie, ocenia tylko tę podstronę, którą wpiszesz, więc osobno sprawdź stronę główną i jedną, dwie podstrony ofertowe.

Patrz przede wszystkim na wynik mobilny, bo większość gości wchodzi z telefonu, a to właśnie tam strony wypadają najsłabiej. Jeśli wynik na telefonie jest wyraźnie niższy niż na komputerze, to typowy sygnał ciężkiej strony.

Minuta 5 do 8: Lighthouse w przeglądarce

Lighthouse to ten sam silnik pomiaru co w PageSpeed Insights, tylko wbudowany bezpośrednio w przeglądarkę Chrome. Otwierasz stronę, wchodzisz w narzędzia deweloperskie (klawisz F12 albo prawy przycisk i Zbadaj), przechodzisz do zakładki Lighthouse i klikasz analizę. Dostajesz raport w czterech obszarach: wydajność, dostępność, dobre praktyki i SEO.

Mierzy to co PageSpeed, ale dokłada osobne oceny dostępności i podstaw SEO. Potrzebujesz tylko przeglądarki Chrome, konta nie. Jest jeden haczyk: liczy na Twoim laptopie i Twoim łączu, więc wynik bywa wyższy niż w realu. Traktuj go orientacyjnie, a za punkt odniesienia trzymaj się PageSpeed.

W praktyce oba narzędzia w dużej mierze się pokrywają. Jeśli masz wybrać jedno, wybierz PageSpeed. Lighthouse przydaje się, gdy chcesz szybko przeklikać kilka podstron bez wpisywania adresów.

Minuta 8 do 12: test na prawdziwym telefonie

Żaden wynik liczbowy nie zastąpi tego, że po prostu weźmiesz telefon do ręki i przejdziesz ścieżkę klienta. Otwórz swoją stronę i spróbuj zrobić to, co zrobiłby gość: znajdź numer telefonu, otwórz menu albo cennik, wyślij zapytanie z formularza. Sprawdzasz przy tym rzeczy, których automat nie dotknie: czy tekst da się przeczytać bez powiększania, czy przyciski trafiasz palcem, czy nic nie ucieka poza ekran, czy formularz w ogóle działa.

Wystarczy telefon, który i tak masz w kieszeni. To test subiektywny, więc dobrze połączyć go z podglądem mobilnym w narzędziach deweloperskich Chrome, gdzie przełączasz różne modele telefonów.

To najbardziej niedoceniany krok audytu. Właściciele oglądają swoją stronę na dużym monitorze i nie widzą, że na telefonie numer jest schowany, a przycisk rezerwacji ląduje pod paskiem przeglądarki.

Minuta 12 do 15: co widzi Google w Search Console

Google Search Console to bezpłatne narzędzie samego Google, które pokazuje stronę oczami wyszukiwarki: które podstrony są zindeksowane, na jakie frazy się wyświetlają, ile osób klika i czy są błędy indeksacji. To jedyne źródło, które mówi prawdę o tym, jak strona radzi sobie w wynikach. Przy okazji pokazuje stan Core Web Vitals na podstawie realnych użytkowników, nie symulacji.

Jest jeden warunek: musisz raz zweryfikować, że domena należy do Ciebie. Zajmuje to parę minut, ale trzeba mieć dostęp do domeny albo hostingu. I druga rzecz: Search Console zbiera dane dopiero od momentu podpięcia, więc na nowej stronie chwilę poczekasz, zanim się nazbierają. Im wcześniej podepniesz, tym lepiej.

Jeśli jeszcze go nie masz, potraktuj to jako zadanie numer jeden po tym audycie. Bez niego działasz na wyczucie, a z nim widzisz konkretne liczby.

Jak czytać wyniki, żeby nie wpaść w panikę

Dwie uwagi, które oszczędzą Ci niepotrzebnego stresu. Wynik na telefonie prawie zawsze będzie niższy niż na komputerze i to jest normalne. Telefon ma słabszy procesor i wolniejsze łącze, więc PageSpeed celowo symuluje gorsze warunki. Dla przeciętnej firmy lokalnej wynik w okolicach sześćdziesięciu, siedemdziesięciu na telefonie to jeszcze nie dramat. Dopiero gdy Core Web Vitals wpadają w czerwień, robi się poważnie.

Druga sprawa: nie każdy błąd z raportu waży tyle samo. Narzędzia lubią wypisać długą listę, w której obok rzeczy naprawdę spowalniających stronę wiszą drobiazgi bez realnego wpływu. Skup się na tym, co dotyczy szybkości pierwszego wczytania i wygody na telefonie, bo to widzi klient. Reszta może poczekać. Umiejętność oddzielenia jednego od drugiego to połowa wartości całego audytu.

Dodatkowe narzędzia, gdy chcesz zejść głębiej

Powyższe cztery kroki wystarczą na solidny przegląd. Jeśli jednak chcesz porównać się z konkurencją albo zobaczyć więcej szczegółów, oto kilka sprawdzonych narzędzi. Przy każdym uczciwie zaznaczam, czego wymaga.

GTmetrix rozkłada ładowanie strony na tak zwany wodospad, czyli listę wszystkich plików w kolejności pobierania z czasem każdego. Widać na nim dokładnie, co blokuje start: który obraz jest za ciężki, który skrypt każe czekać. Podstawowy test działa bez konta, ale wybór lokalizacji serwera testowego i pełna historia wymagają darmowej rejestracji.

Osobnego testu mobilnego od Google już nie ma, bo wygasili to narzędzie. Dziś tę rolę pełnią Lighthouse (sekcja dostępności i dobrych praktyk) oraz podgląd mobilny w Chrome. Sprawdzają, czy strona skaluje się do małego ekranu i czy elementy nie są zbyt blisko siebie, i nie wymagają logowania.

HubSpot Website Grader wystawia stronie ocenę w czterech kategoriach: wydajność, SEO, mobile i bezpieczeństwo. Jest szybki i czytelny, ale wynik dostaniesz dopiero po podaniu adresu e-mail. Warto wiedzieć, że to narzędzie marketingowe HubSpotu, więc licz się z kontaktem handlowym.

Seobility robi szerszy audyt SEO: sprawdza meta tagi, nagłówki, linki wewnętrzne i błędy techniczne w skali całej witryny. Pojedyncze sprawdzenie strony działa od razu, ale audyt całej witryny i regularne raporty wymagają założenia konta, a darmowy plan ma limity liczby stron.

Nie ma tu jednego zwycięzcy. Każde z tych narzędzi patrzy z trochę innej strony i najlepiej działają razem: PageSpeed do szybkości, Search Console do widoczności, GTmetrix do rozłożenia ładowania na czynniki, Seobility do szerszego SEO.

Jest jeszcze jedna pułapka, tym razem w narzędziach z oceną w stylu grade A czy wynikiem procentowym. Ładna literka albo wysoki procent potrafią uśpić czujność, bo brzmią jak ocena końcowa. Tymczasem to tylko skrót z kilku pomiarów, często dobranych pod to, żeby zachęcić do rejestracji albo kontaktu handlowego. Zawsze schodź do konkretów: ile sekund trwa ładowanie, jakie są Core Web Vitals, czego brakuje w SEO. Surowe liczby kłamią rzadziej niż zbiorcza ocena.

Jeśli sprawdzasz konkurencję, uruchom te same testy dla dwóch, trzech firm z okolicy i zestaw wyniki obok siebie. Często okazuje się, że wszyscy w branży mają podobnie słabe strony i wystarczy być odrobinę szybszym i czytelniejszym, żeby wyprzedzić resztę. To jeden z najtańszych sposobów, żeby znaleźć swoją przewagę.

Gdzie kończy się automat, a zaczyna człowiek

Tu robi się ciekawie. Wszystkie te narzędzia dają Ci liczby. Ładowanie 3,2 sekundy. Wynik 54 na sto na telefonie. Czterdzieści siedem błędów w raporcie. Brak danych strukturalnych. To są fakty i są cenne, bo nazywają problem.

Ale liczba nie mówi trzech rzeczy, które są dla Ciebie najważniejsze.

Które z tych błędów naprawdę kosztują Cię klientów. Raport potrafi wyrzucić czterdzieści siedem uwag, z których trzydzieści to drobiazgi bez wpływu na sprzedaż, a dwie są naprawdę groźne. Narzędzie nie ustawi tego w kolejności ważności dla Twojej branży. Restauracja, pensjonat i gabinet mają zupełnie inne wąskie gardła, mimo że raport wygląda podobnie.

Co konkretnie z tym zrobić. Narzędzie napisze na przykład, że obrazy są za ciężkie albo że skrypt blokuje renderowanie. Nie powie, czy da się to poprawić w godzinę, czy strona jest zbudowana tak, że sensowniej postawić ją na nowo. To różnica między łataniem a przebudową, a od niej zależy koszt i efekt.

Ile to kosztuje naprawić. Ten sam wynik może oznaczać dwie godziny pracy albo dwa tygodnie, zależnie od tego, na czym strona jest zbudowana. Automat tego nie oszacuje.

Dlatego zebrałem najważniejsze pomiary w jednym miejscu. Narzędzie darmowy audyt strony, które udostępniam, korzysta z tego samego oficjalnego silnika Google PageSpeed, co narzędzia opisane wyżej. Nie robi niczego magicznego i niczego innego nie udaje. Różnica jest w tym, że składa wszystko na jednym ekranie: wynik szybkości, Core Web Vitals, podstawy SEO i wiek strony z Web Archive, po polsku, bez logowania i bez podawania maila, z listą konkretnych poprawek ustawionych od najważniejszej. Sprawdzenie trwa około 25 sekund. Zamiast klikać przez cztery zakładki i tłumaczyć sobie angielskie komunikaty, dostajesz jeden czytelny raport. To wygoda, nie wyższość, PageSpeed pod spodem jest ten sam.

Najczęstsze problemy, które wychodzą w audycie

Po sprawdzeniu wielu stron widać, że problemy się powtarzają. Jeśli Twój audyt pokaże coś z tej listy, jesteś w większości.

  • Za ciężkie obrazy, wgrane prosto z aparatu, po kilka megabajtów każde. To najczęstsza przyczyna wolnego ładowania i zwykle najłatwiejsza do naprawy.
  • Słaby wynik na telefonie przy przyzwoitym na komputerze. Klasyczny objaw strony na systemie obładowanym wtyczkami, która na słabszym sprzęcie się dławi.
  • Brak certyfikatu bezpieczeństwa albo wygasający. Przeglądarka straszy wtedy gościa ostrzeżeniem, a to zabija zaufanie w pierwszej sekundzie.
  • Brak danych strukturalnych i lokalnych. Google nie dostaje wprost informacji, że jesteś firmą z konkretnego miasta, więc trudniej mu pokazać Cię w lokalnych wynikach.
  • Podskakująca treść przy ładowaniu. Gość chce kliknąć, a element przesuwa się pod palcem. To bezpośrednio psuje wrażenia i wynik CLS.

Dobra wiadomość: większość z tych rzeczy to nie jest wyrok. Część naprawia się w godzinę, a jeśli problem siedzi głębiej, w samej konstrukcji strony, to sygnał, że warto rozważyć solidniejszy fundament.

Czego darmowy audyt strony nie powie

Żeby było uczciwie do końca: automatyczny audyt, mój czy cudzy, ma swoje granice. Warto je znać, żeby nie oczekiwać od niego czegoś, czego nie umie.

Nie oceni Twojej oferty. Narzędzie zmierzy, jak szybko ładuje się strona z cennikiem. Nie powie, czy ten cennik jest zrozumiały, czy pakiety mają sens i czy gość wie, co wybrać. To ocena biznesowa, nie techniczna.

Nie oceni tekstów. Automat sprawdzi, czy nagłówek istnieje i ma odpowiednią długość. Nie oceni, czy mówi o problemie klienta, czy tylko o Tobie. A to często różnica między stroną, która sprzedaje, a taką, która tylko wygląda.

Nie podejmie decyzji za Ciebie. Przy ograniczonym budżecie ktoś musi zdecydować, co naprawić najpierw: szybkość, treść czy widoczność. Raport poda listę, ale wyboru i priorytetu nie zrobi. Do tego trzeba spojrzeć na całość: na branżę, na konkurencję, na to, skąd realnie przychodzą klienci.

Nie zastąpi drugiej pary oczu. Najprostszy test bywa najskuteczniejszy: pokaż stronę komuś, kto jej nie zna, i poproś, żeby w pół minuty powiedział, czym się zajmujesz i jak się z Tobą skontaktować. Jeśli się zawaha, masz problem, którego żaden PageSpeed nie wykryje.

Dlatego najlepiej traktować darmowe narzędzia jako pierwszy, tani krok. Pokażą, czy jest problem i mniej więcej gdzie. Decyzję, co z tym zrobić i w jakiej kolejności, podejmuje już człowiek.

Często zadawane pytania

Jak samodzielnie zrobić audyt strony za darmo?

Wystarczy godzina i kilka darmowych narzędzi. Zacznij od Google PageSpeed Insights, żeby zmierzyć szybkość i Core Web Vitals. Potem uruchom Lighthouse w Chrome (zakładka Wydajność w narzędziach deweloperskich), sprawdź stronę na telefonie i przejrzyj Google Search Console, jeśli masz zweryfikowaną domenę. To pokaże trzy najważniejsze rzeczy: jak szybko ładuje się strona, czy działa na telefonie i co Google faktycznie widzi.

Które darmowe narzędzie do audytu strony jest najlepsze na start?

Na sam początek Google PageSpeed Insights, bo nie wymaga logowania ani instalacji, a mierzy szybkość i Core Web Vitals tym samym silnikiem, którego Google używa do oceny stron. Wpisujesz adres, dostajesz wynik od 0 do 100 osobno dla telefonu i komputera oraz listę rzeczy do poprawy. To dobra baza, do której potem dokładasz kolejne testy.

Czy darmowy audyt strony pokazuje to samo co płatny?

Częściowo. Darmowe narzędzia świetnie mierzą to, co da się policzyć: szybkość, błędy techniczne, brakujące tagi, wygląd na telefonie. Nie ocenią jednak, czy Twoja oferta jest zrozumiała, czy teksty przekonują i czy ścieżka do kontaktu ma sens. Tę część musi ocenić człowiek, który patrzy na stronę jak Twój klient, a nie jak robot.

Ile czasu zajmuje podstawowy audyt strony?

Podstawowy przegląd zajmuje około 15 minut, jeśli używasz gotowych narzędzi i wiesz, na co patrzeć. W tym czasie zdążysz zmierzyć szybkość w PageSpeed Insights, sprawdzić stronę na telefonie i przejrzeć główne błędy. Pełny, ręczny audyt z analizą treści, oferty i konkurencji to już kilka godzin pracy.

Czy do audytu strony potrzebuję wiedzy technicznej?

Do odczytania wyników nie. Narzędzia pokazują wynik liczbowy i opisują problemy prostym językiem, często po polsku. Wiedza techniczna przydaje się dopiero na etapie naprawy, bo zmiana kodu, kompresja obrazów czy przebudowa strony to już praca dla kogoś, kto to robi na co dzień.

Jak sprawdzić, czy strona dobrze działa na telefonie?

Najprościej otworzyć ją na własnym telefonie i przejść ścieżkę klienta: znajdź numer, kliknij w menu, spróbuj wysłać zapytanie. Do tego uruchom test w Google PageSpeed Insights, który domyślnie ocenia wersję mobilną, oraz podgląd mobilny w narzędziach deweloperskich Chrome. Jeśli coś się nie mieści, tekst jest za mały albo przyciski trudno trafić, to sygnał do poprawy.

Czego darmowy audyt strony nie sprawdzi?

Nie oceni jakości Twojej oferty, nie napisze za Ciebie lepszych tekstów i nie podejmie decyzji biznesowej, co naprawić najpierw przy ograniczonym budżecie. Poda liczby i listę błędów, ale nie powie, które z nich realnie kosztują Cię klientów w Twojej branży. To zawsze zostaje po stronie człowieka.

Zacznij od jednego pomiaru

Nie musisz robić wszystkiego dziś. Zrób jedną rzecz: otwórz swoją stronę na telefonie i zmierz jej szybkość. Jeśli wynik na telefonie jest niski albo strona ładuje się dłużej niż trzy sekundy, masz pierwszy trop, dlaczego zapytań jest mniej, niż powinno być.

Jeśli chcesz mieć te wszystkie pomiary w jednym miejscu, po polsku i z gotową listą poprawek, sprawdź stronę przez narzędzie audytu. Zajmie to kilkadziesiąt sekund i nie wymaga zostawiania żadnych danych. A gdy zobaczysz wynik i uznasz, że problem siedzi głębiej niż w kilku obrazach, odezwij się. Zostaw numer, oddzwonię w 24 godziny i podpowiem, co realnie warto poprawić najpierw pod Twoją branżę.


IB

Igor Biały

Twórca Lokal360 · spacery 360°, strony, systemy

Nowszy wpis: Matterport czy spacer w Google Maps? Co wybrać dla swojego wnętrza Blog Starszy wpis: Jak przenieść stronę z Canvy na własną, szybką stronę

O autorze

Igor Biały · twórca Lokal360

Twórca Lokal360

Koduję od 16. roku życia (z czasem doszła fotografia, a potem spacery 360°), od 2025 z nowoczesnym, zautomatyzowanym warsztatem. 150+ wykonanych spacerów 360° na Google Maps. Prowadzę Lokal360 (uruchomione wiosną 2026): strony internetowe, własne systemy rezerwacji, spacery 360°, opieka. Solo, bez agencji, z nowoczesnym warsztatem.

IB

Masz pytanie po przeczytaniu?

Zostaw numer, oddzwonię w ciągu 24 h. Powiem wprost, co ma sens w Twoim przypadku. Bez zobowiązań.

Leave your number, I will call back usually within a few hours:

Add company, city, email (optional)

Your data goes only to me. Privacy policy